Wymyśliłem sobie, że pośród wielu rzeczy, które tutaj chcę dodawać, będzie również graffiti. Taka mała próba nawiązania do starej inicjatywy Krzyku Murów, który gdzieś się jeszcze pałęta po sieci - nie zamknęli go jeszcze, ale dawno straciłem do niego hasło i zlikwidowałem adres mailowy, więc nie mogę go odzyskać. Póki co, bloga nadal można znaleźć pod adresem htttp://krzykmurow.blogspot.com . Lecz to już przeszłość.
Skoro zatem będę wrzucać graffiti TU i TERAZ, warto coś wspomnieć o genezie tytułu. Siedem było... co było?
Tego nie wie nikt, poza Wieśkiem z Polarnej. Wiesiek to jeden z tych ludzi, którym głosy w głowie kazały coś mówić - a dokładniej pisać. I pisał, żebym nie skłamał, przez jakieś 20 lat... Nawalał srogie epistoły, pełne Boga, żydów, diabła, masonów i cholera wie, czego jeszcze. Nie oszczędził żadnego muru w tym mieście. Był właściwie bezkarny, bo co jakiś czas zamykali go do psychiatryka i wypuszczali, a w przerwach między jednym turnusem a drugim brał puszkę farby w rękę i szedł po nocy na miasto. A wyglądało to tak:
Rok 1993 - zdjęcie znalezione na Miastografie. Pasaż Schillera. Przypadkiem zauważyłem obok budki telefonicznej wczesną twórczość Wieśka - coś o rządzeniu i SB. Potem mu się tematyka zmieni.
Klasyka gatunku. Murzyn je. Fałsz je o bogu. Uczta się pacierza. Moda długa winna być bo się kuszą. 7 było. Zresztą zawsze "ileś" było. 7,5,2,1... nie wiem, chodziło mu o przykazania?
To i tak są malutkie próbeczki. Pamiętam, jak potrafił zabazgrać cały świeżo odnowiony mur Muzeum Włókiennictwa na długości kilkudziesięciu metrów. Albo każdą bramę na przestrzeni 2 przecznic. Kiedyś z kumplami trafiliśmy pod jego chałupę - mały klockowaty domek jednorodzinny, osprejowany podobną twórczością od gruntu po dach. Widelec do buzi Bozi. Widłaki z Bułgarii. Tjaaa.
Ale chyba w końcu go dupnęli albo się zestarzał, bo miałem trudności z zebraniem świeżego materiału na ten post. Chociaż starszych "dzieł" na murach nadal wisi mnóstwo...
To jest mniej typowe, bo jakby charakter pisma mu się zmienił. Nigdy i nigdzie indziej nie widziałem takiej wersji. Ale 7 było i diabełek (to to "o" z kreskami między DZIEL a ŻYDY) zostały. Chyba że doczekał się naśladowców...?
Wiesiek to wandal ostateczny, niemal idealny. Każdy łodzianin będzie wiedział, o co chodzi, mimo że nie zna go z imienia (ja dowiedziałem się przypadkiem). Dwie dekady maniackich bazgrołów w najbardziej eksponowanych punktach miasta i peryferiach, po równo na zabytkach i ruinach. W każdej dzielnicy, na kamienicach, dworcach, blokach i wiaduktach. Całkowita bezkarność i pokaz bezsilności każdej władzy wobec jednego świrniętego dziada z puchą spray'u. To jest możliwe tylko w tym kraju.
Dlatego tego bloga nazwaliśmy ku jego czci.
Więcej informacji można znaleźć tutaj: https://opencaching.pl/viewcache.php?wp=OP8KEY